Blog > Komentarze do wpisu
Dywizjon Rozpoznawczy 10 Brygady Kawalerii

Eugeniusz Piotr Nowak, Dywizjon Rozpoznawczy 10 Brygady Kawalerii 1938-1939, okładka, recenzjaW miarę czytania tej książki, byłem pod coraz większym wrażeniem. Autor bowiem odtworzył wszystkie możliwe detale związane z tą niewielką przecież jednostką, bo dywizjon to mniej więcej równowartość batalionu. Szkopuł jednak w tym, że jego struktura była bardzo złożona. W pewnym sensie można powiedzieć, że to organizacja całej brygady zmotoryzowanej w pigułce.  Składał się ów dywizjon bowiem z następujących pododdziałów: szwadronu strzeleckiego, szwadronu czołgów rozpoznawczych (TK 3 w wersji TKF), plutonu ppanc., plutonu motocyklistów, plutonu CKM, plutonu łączności, plutonu gosp. i drużyny pionierów.

Autor w swoim opracowaniu posunął się do takiego poziomu szczegółowości, że rozrysował cały skład dywizjonu z dokładnością do jednego człowieka, a każdego z nich przyporządkował do konkretnego środka transportu. Zadanie to jest niebłahe, bo dywizjon składał się z 413 ludzi, a na składzie miał 19 różnego rodzaju samochodów, motocykli i tankietek. Nie znam opracowania jakiejkolwiek jednostki bojowej w września 1939 roku o takim poziomie szczegółowości, a po przeczytaniu monografii Dywizjonu Rozpoznawczego 10 BK marzę, aby inne oddziały miały równie precyzyjne monografie. Jedyne porównanie, jakie przychodzi mi do głowy to strona poświęcona strukturom wojska polskiego w 1939.

Oprócz tego, że dzięki takiemu poziomowi ustalonych detali wiemy wszystko o organizacji Dywizjonu, to autor rozwiązał kilka bardzo ważnych problemów, na przykład ustalił, że trzy plutony szwadrony strzeleckiego jeździły na samochodach Praga RV, każdy pluton na jednym samochodzie. W efekcie dawało to na jeden samochód 22 żołnierzy (z dowódcą plutonu i kierowcą) razem z trzema rkm. Precyzyjny ogląd zdjęć potwierdził, że było to możliwe. Żołnierze byli upchnięci jak sardynki, ale się dało. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w planistyce dotyczącej motoryzacji przewidywano 16 żołnierzy na ciężarówkę, czyli o jedną ławkę z siedzeniami na pace mniej.[1]

Drugą ciekawostką jest użycie w plutonie przeciwpancernym samobieżnych armatek 37 mm, czyli TKS-D. Był to ciągnik gąsienicowy C2P, na którym zamontowano działko 37 mm Boforsa. Odstąpiono od masowej produkcji takiego sprzętu, bowiem podczas prób terenowych okazało się, że niesymetrycznie rozłożony ciężar powodował uszkodzenia układu jezdnego. Dwa prototypy przekazano do 10 BK, a w jej ramach trafiły właśnie do Dywizjonu Rozpoznawczego. W czasie działań bojowych zastrzeżenia, co do awaryjności, nie potwierdziły się i był to sprzęt pełnowartościowy. Szkoda, że tego rozwiązania nie dopracowano i nie wdrożono do produkcji  byłby to bowiem pierwszy niszczyciel czołgów w Europie, podobnie jak pierwsze działo samobieżne w Europie.

Oczywiście bardzo dokładnie opisany jest szlak bojowy Dywizjonu. Fakt, że Brygada prowadziła wyłącznie działania obronne, spowodował, że Dywizjon był używany nie całkiem zgodnie z przeznaczeniem, bo żadnych działań rozpoznawczych nie prowadzono. Wykorzystywany był jak normalna jednostka liniowa, tyle że najczęściej do osłony głównych rubieży obronnych. Specyfika walk Brygady polegająca na stałym zagrożeniu skrzydeł i tyłów powodowała, że Dywizjon poniósł w czasie walk ogromne straty, a w związku z tym pewna ciekawostka: gen. Maczek wspominał, ze 12 września mocno osłabiony Dywizjon Rozpoznawczy został rozparcelowany pomiędzy 10 psk i 24 p.uł.,[2] Eugeniusz Nowak, nic o tym nie pisze i w jego narracji Dywizjon pozostał samodzielna jednostka aż do końca walk i przejścia granicy węgierskiej. Kto ma rację? Chyba autor monografii, być może Maczek pisał tylko o zamiarze, a nie jego realizacji.

Książkę uzupełniają nadzwyczaj ważne dodatki, na które składa się wspomniany schemat organizacyjny (z dokładnością do jednego żołnierza), zestawienia sprzętu i uzbrojenia oraz kluczowe dla historii Dywizjonu dokumenty. Do pełnego szczęścia brakuje tylko indeksu nazwisk, a stan euforii byłby osiągnięty po stworzeniu indeksu rzeczowego.

Więcej, więcej takich książek. A może autorowi udałoby się stworzyć podobne monografie innych jednostek 10 BK lub WBP-M.

Eugeniusz Piotr Nowak, Dywizjon Rozpoznawczy 10 Brygady Kawalerii 1938-1939, Towarzystwo Przyjaciół Historii, Kraków 1999



[1] T. Pawłowski, Idea rozbudowy Wojska Polskiego 1935-1939, Rytm, Warszawa 2009, s.93

[2] S. Maczek, Od podwody do czołga, TN KUL, Orbis Books,  Lublin-Londyn 1990, s. 84.



czwartek, 02 stycznia 2014, dijkstra-jg

Polecane wpisy